poniedziałek, 10 grudnia 2012

                                        PROLOG


Kiedyś było inaczej, w szkole bardzo mi się podobało, miałam wielu przyjaciół, dało się z każdym praktycznie pogadać. A teraz?! Aż dziwię się, że jeszcze wytrzymuję z każdym. A tak przy okazji mam na imię Eliza chodzę do college w NYC. Chodził też do niego Justin, tak Justin Bieber, chodziliśmy razem do klasy. Kiedy nie był aż tak sławny, było normalnie. Było super, każdy z każdym się dogadywał. Tyle tylko, że wszystko się zmieniło, od kiedy Justin zaczął swoją ‘karierę’ jego nauka w naszej szkole tak jakby się skończyła. Nauczyciele postanowi, że będzie on miał lekcje indywidualne, czyli w domu. Rodzice Justina byli zainteresowani propozycją więc się zgodzili. Mijają prawie 2 lata od kiedy Justin zaczął lekcje w domu. Nikt z nim nie ma kontaktu, po prostu jakbyśmy już nie istnieli. Większość dziewczyn z mojej klasy za nim szaleje, wypytują nauczycieli: ‘’Jak z nim? Czy wróci do nas?, Czy mówił coś o mnie? ‘’ I takie tam..różne. Ja nie przepadałam nigdy za nim, nawet teraz kiedy stał się sławniejszy, po prostu nigdy nie miałam czasu pogadać z nim tak na poważnie. Jedyną osobą z którą mogłam porozmawiać była Jade, można powiedzieć, że moja przyjaciółka. Też z początku szalała za Justinem ale po jakimś czasie to się zmieniło. Jade po prostu zaczęło się to nudzić , nadal go lubi ale nie szaleje za nim tak jak inni. Chyba jako jedyna z klasy widziała się z nim, jakieś 4 miesiące temu, kiedy poszła razem z kuzynkami na jego koncert w Berlinie. Nie rozmawiał z nią, bo w ogóle jej nie poznał, ale pokazywała wszystkim zdjęcia, które zrobiła. Nie powiem, ale spodobał mi się, znaczy z wyglądu. Pamiętam jak zawsze na lekcji próbował każdego rozśmieszyć, jednak większość chłopaków to kujony. Może znajdzie się 2 lub 3 takich z którymi da się porozmawiać, ale reszta to koszmar! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz