PROLOG
Kiedyś
było inaczej, w szkole bardzo mi się podobało, miałam wielu przyjaciół, dało
się z każdym praktycznie pogadać. A teraz?! Aż dziwię się, że jeszcze
wytrzymuję z każdym. A tak przy okazji mam na imię Eliza chodzę do college w
NYC. Chodził też do niego Justin, tak Justin Bieber, chodziliśmy razem do
klasy. Kiedy nie był aż tak sławny, było normalnie. Było super, każdy z każdym
się dogadywał. Tyle tylko, że wszystko się zmieniło, od kiedy Justin zaczął
swoją ‘karierę’ jego nauka w naszej szkole tak jakby się skończyła. Nauczyciele
postanowi, że będzie on miał lekcje indywidualne, czyli w domu. Rodzice Justina
byli zainteresowani propozycją więc się zgodzili. Mijają prawie 2 lata od kiedy
Justin zaczął lekcje w domu. Nikt z nim nie ma kontaktu, po prostu jakbyśmy już
nie istnieli. Większość dziewczyn z mojej klasy za nim szaleje, wypytują nauczycieli: ‘’Jak z
nim? Czy wróci do nas?, Czy mówił coś o mnie? ‘’ I takie tam..różne. Ja nie
przepadałam nigdy za nim, nawet teraz kiedy stał się sławniejszy, po prostu nigdy
nie miałam czasu pogadać z nim tak na poważnie. Jedyną osobą z którą mogłam
porozmawiać była Jade, można powiedzieć, że moja przyjaciółka. Też z początku
szalała za Justinem ale po jakimś czasie to się zmieniło. Jade po prostu
zaczęło się to nudzić , nadal go lubi ale nie szaleje za nim tak jak inni.
Chyba jako jedyna z klasy widziała się z nim, jakieś 4 miesiące temu, kiedy
poszła razem z kuzynkami na jego koncert w Berlinie. Nie rozmawiał z nią, bo w
ogóle jej nie poznał, ale pokazywała wszystkim zdjęcia, które zrobiła. Nie
powiem, ale spodobał mi się, znaczy z wyglądu. Pamiętam jak zawsze na lekcji
próbował każdego rozśmieszyć, jednak większość chłopaków to kujony. Może
znajdzie się 2 lub 3 takich z którymi da się porozmawiać, ale reszta to
koszmar!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz