sobota, 15 grudnia 2012

                                                    Rozdział II
Ubrałam się w szary sweterek, czarne legginsy i szare vansy. Włosy upięłam w wysokiego kucyka. Zabrałam małą kopertówkę i wyszłam. Przy bramie prowadzącej do parku zobaczyłam go. Był ubrany w czarną collegówkę i czarne rurki,  a cały ubiór wyróżniały czerwone buty Supra. Poczułam ciepło na sercu, tak jak poprzednio, poczułam jakbym na nowo się zakochiwała. Kiedy podeszłam do niego uśmiechnął się do mnie i poszliśmy w stronę jakiejś ławki. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
- No to może, powiesz mi cos o sobie? – spytał zaczerwieniony lekko Justin.- Bo nie wiem o co Cię zapytać..
- Ale nie mam o czym Ci opowiadać- spuściłam głowę na dół, wtedy Justin przybliżył się do mnie
- Taka fajna i piękna dziewczyna nie ma do powiedzenia o sobie nic ciekawego? – zdziwił się Justin, kładąc rękę na moim ramieniu
- Mogę ci opowiedziec coś o sobie, ale wątpię, żeby to było coś ciekawego..- posmutniałam, uważałam, ze moje życie nie jest zbyt kolorowe, nie posiadałam chłopaka i wielu przyjaciół. Nie lubiłam o tym mówić, iż uważałam, że nie potrafiłam sobie ułożyć życia..
- Znaczy tak, jak już chyba wiesz mam 18 lat, dwójkę młodszego rodzeństwa brata Chrisa i siostrę Ricky. Moi rodzice są po rozwodzie, mieszkam razem z mamą i tak jak wspomniałam z rodzeństwem. Rodzice rozwiedli się jak miałam 7 lat. Z moim tatą nie utrzymuję kontaktu, ponieważ uważałam, ze zranił mamę i nie ma już dla niego miejsca w moim życiu. Mama ułożyła sobie życie z kolejnym mężczyzną, ojcem mojego rodzeństwa. Od razu po urodzeniu się Ricky zostawił mamę i wyleciał za granicę. Uważałam go za porządnego mężczyznę, okazało się, że jest po prostu draniem. Mama od tamtego czasu nie radziła sobiez niczym dobrez. Ja próbowałam jej w tym wszystkim pomagać, jednak nie mogłam.. Sama miałam problemy i w szkole i w życiu „prywatnym” opuszczałam lekcje i nie dawałam rady z przedmiotami. W życiu „prywatnym” nie radziłam sobie z uczuciami… Nie miałam przyjaciół, nie miałam nikogo, komu mogłabym wypłakać się w ramię, ani żeby komuś opowiedzieć o swoich odczuciach. Dopiero kiedy poszłam do colleg’u, poznałam fajnych ludzi dostawałam coraz lepsze oceny..- w tym momencie przerwał mi Justin.
- Moment, moment… Czy ja zaliczałem się wtedy do tych fajnych ludzi? –uśmiechnął się Just.
-Szczerze? Niestety ale nie – powiedziałam, a biedny Justin posmutniał- Znaczy nie, żeby Ciebie obrazić, ale nie przepadałam za tobą, byłes u nas krótko i nie miałam szansy Cię poznać. Kiedy już zacząłeś swoją karierę, nie myślałam, że jeszcze do nas zawitasz. A teraz mam okazję Cię bardziej poznać.
- Może chodźmy do tej kawiarenki – spytał Juss, wstawając z ławki
- Okey – przytaknęłam
Idąc leniwym krokiem  w stronę kawiarenki Justin poopowiadał mi coś o sobie. Większość już wiedziałam, od Jade ponieważ potrafiła o nim gadać całymi dniami. W Kawiarni zajęliśmy miejsca, Justin spytał co bym sobie zażyczyła. Ja spojrzałam w kartę i zobaczyłam napis „PUCHAR LODOWY DLA DWOJGA” pokazałam mu to, a on zawołał kelnerkę i zamówił. Gdy kelnerka przyniosła nam ten ‘puchar’ szczęki nam opadły. To było wielkie! My mamy sami we dwójkę to zjeść?! Na dworze było dość ciepło i zanim to zjedliśmy zdążyło się trochę roztopić.
Po jakimś czasie Justinowi chyba musiało znudzić się jedzenie bo zaczął brać wielką porcje na łyżkę i we mnie rzucać.
- Justin!! Co ty wyprawiasz po tym bd plamy!! – krzyknęłam, jednak na darmo, iż dostałam kolejną porcją bitej śmietany i lodów waniliowych. Pomyślałam, że odpłacę mu się za to, i rzuciłam w niego lodami. On roześmiany wziął puchar z lodami i rzucił całą zawartość jego, na mnie. Wkurzona lecz uśmiechnięta, wzięłam resztki lodów i bitej śmietany z mojej bluzki i wtarłam mu w twarz. Wiedziałam, ze bd chciała się znowu odwdzięczyć, więc biegłam w stronę parku, a on od razu za mną. Nie mogłam złapac oddechu, ponieważ bieg i śmiech to nie jest dobry pomysł. Stanęłam aby ocapnąć na chwilę, jednak na marne,  Justin wziął mnie na ręce i biegł w stronę fontanny. Krzyczałam ‘Niee!!’ Jednak on i tak śmiał się i wydzierał ‘’O taaak!’’ Po okrzyku wylądowałam w zimnej wodzie, wstając wzięłam głęboki wdech i biegłam w stronę Justina. Chlapałam go aby, był mokry tak samo jak ja. Nie obchodziło mnie nawet to, ze zamoczyłam całego I’Phona, którego dostałam od byłego chłopaka mamy, to że byłam dosłownie mokra i make-up spływał mi po policzkach, zależało mi na tym , aby jak najmilej spędzić ten czas, no może w tamtej chwili zajmowałam się ochlapywaniem Justina, ale mówiąc ogólnie to chciałam spędzić ten czas z nim, tylko z nim. Po chwili zauważyłam jak Justin przede mną upada na nagrzaną od słońca trawę ja w tym samym momencie upadam na niego. Zaczęliśmy się śmiać, z całej siły, po chwili wstaliśmy otarliśmy się z trawy i szli przed siebie. Spojrzałam na zegarek i powiedziałam
- O cholera! Już 19? – z uwagi na to, że była wiosna, ciemno nie robiło się zbyt szybko.
- Jest jakis problem – spytał Justin otrzepując się jeszcze.
- Miałam pomagać mamie się pakować i rodzeństwu, bo wyjeżdżają do babci, kompletnie o tym zapomniałam!- powiedziałam, uderzając się otwartą ręką w czoło.
- Spokojni, nie denerwuj się mogę Cię podwieść, samochód mam tutaj nie daleko, zgoda?- spytał tak słodko, aż prawie się rozkleiłam.
- Okey- przytaknęłam. 

wtorek, 11 grudnia 2012

                                         Rozdział I
Idąc rano do szkoły, zauważyłam dwóch chłopaków. Okazało się, że to Alex oraz jego kumpel Max. Podeszłam do nich nie pewnie i się przywitałam.
-Hej, jak tam po testach? – spytałam
- A nijak, pewno i tak będą nie zdane- zesmutniał Alex
- Ja nawet myślę, że poszły mi dobrze a jak ty sądzisz?- przechwalał się Max
- Nie przejmuję się tym. – zaśmiałam się
Przy szkole spotkałam Jade, od razu podeszłam do niej. Zauważyłam, ze była jakaś oszołomiona. Zdziwiłam się, ponieważ nigdy nie widziałam jej w takim stanie.
-Co się stało? Czemu taka zdziwiona jesteś? –zapytałam niepokojąco.
-Nie uwierzysz mi… Justin wszedł do szkoły, nie dawno, ale tylko ja go widziałam..- powiedziała Jade
- Serio? – krzyknęłam – Ale jak to możliwe, przecież on ma te lekcje indywidualne, a je ma się chyba w domu, no nie?
- No tak, tak ale może już ich nie będzie miał?- uśmiechnęła się cwaniacko Jade – Może wrócił do nas na stałe?
-Miejmy taką nadzieje –powtarzałam sobie to zdanie w myślach
Wchodząc do budynku szkoły zauważyłyśmy same pustki, nikt nie stał na korytarzu nawet woźnych nie było. Zdziwiło to nas ale udałyśmy się do naszej klasy. Wchodząc do Sali zauważyłam odwróconego chłopaka w czarnych spodniach, jeansowej kurtce i w czerwonych butach Supra rozmawiającego z naszą panią.
Razem z Jade stałyśmy w drzwiach z otwartą buzią i niedowierzałyśmy. To był Justin, stojąc tam odwrócił się i lekko uśmiechnął. My zarumieniłyśmy się a reszta klasy wybuchła śmiechem. Usłyszałyśmy tylko głos pani : „Proszę siadać dziewczynki’’ na jej  rozkaz zajęłyśmy miejsca. Pani powiedziała coś  tam jeszcze że mamy sprawdzić jakieś notatki w zeszycie , bo ona musi załatwić parę spraw. Zdziwiłam się, że dziewczyny z mojej klasy nie rzuciły się na niego, no bo przecież mają BIEBER FEVER i myślałam, ze tak to działa. Jednak one siedziały tylko w pierwszej ławce poprawiając włosy malując się błyszczykiem. Pani wyszła na chwilę dać jakieś papiery do sekretariatu, pomyślałam ‘może rzeczywiście wraca do nas?’. Po tej myśli zaczęłam czytając notatkę. Justin został z nami w klasie stojąc przy biurku i rozglądając się po całej klasie. W pewnym momencie poczułam jego wzrok na sobie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego i rzeczywiście, patrzał na mnie jakby pierwszy raz mnie zobaczył. Uśmiechnęłam się do niego, po czym on się zasmiał. Inne dziewczyny mierzyły mnie swoim wzrokiem, jakbym była ich wrogiem. Justin przez dłuższy czas wpatrywał się we mnie. Kiedy pani wróciła, porozmawiała z nim chwilę i wyszedł. Nie wiem czemu ale poczułam jakby takie ciepło na sercu, mimo, że nigdy mi się nie podobał, poczułam coś, czy to jakies zauroczenie? Może to tylko chwilowe?. Może spotkam go po szkole i pogadamy. Lekcja minęła szybko po wyjściu z klasy zauważyłam go, opierał się o ścianę czytając jakieś papiery. Spojrzał na wszystkich wychodzących i ‘’stanął ‘’wzrokiem na mnie. Podszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać.
- Cześć, czy ty wcześniej chodziłaś do tej klasy? Bo niestety nie kojarzę Cię za bardzo. Ja uczęszczałem do tej szkoły jakoś dwa lata temu i jakoś nie przypominam sobie, żebym chodził do klasy z taką ładną dziewczyną – uśmiechnął się
- Haha- zaczerwieniłam się – Bardzo mi miło. Chodziłam tutaj i dobrze pamiętam jak , uczęszczałeś z nami do klasy.
-A czy mogłabyś przypomnieć mi swoje imię? – spytał
- Eliza, a co Cie tutaj sprowadza?
- A niestety formalności .Musze wypełnić papiery, żebym chociaż mógł uczęszczać z wami na sesje i na praktyki.
- Czyli nie będziesz tutaj na stałe? – spytałam z lekkim smutkiem
- No, nie. Mam za dużo spraw na głowie, i tak te sesje to już jest dużo. Rodzice nie pozwalali mi wrócić ale ja namawiałem, chciałem chociaż sobie coś przypomnieć, no wiesz jak to jest.- powiedział zmęczony- Nie będę może już Cię zatrzymywał, spotkamy się może dzisiaj albo w najbliższe dni? Teraz muszę wracać.
- Z chęcią, tylko może wymienimy się numerami?- uśmiechnęłam się z nadzieja.
- Jasne – odpowiedział Justin. Po rozmowie z nim pobiegłam do Sali gdzie pani czekała aż zaprezentuje swoją pracę na temat zanieczyszczeń powietrza i takie tam.
Po powrocie ze szkoły w domu zastał mnie wielki bałagan. Jeszcze nie wiecie ale mam dwójkę młodszego rodzeństwa, Brata Chrisa 7 lat i siostrę Ricky 3 latka. Zostawiają straszny bałagan! Nigdy nie sprzątam, zawsze uciekam do swojego pokoju, tam zawsze mogę ochłąnąć.  Dzisiaj musiałam dużo się uczyć, chociaż tego nie chciałam jutro kolejna sesja, jeszcze bardziej mnie to zdołowało…
Pomyślałam, że dzisiaj umówię się z Justinem oczywiście jak bd miał czas. Zadzwoniłam do niego, okazało się, ze jest wolny i możemy się umówić w parku o 17. Zgodziłam się i zaczęłam się szykować.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

                                        PROLOG


Kiedyś było inaczej, w szkole bardzo mi się podobało, miałam wielu przyjaciół, dało się z każdym praktycznie pogadać. A teraz?! Aż dziwię się, że jeszcze wytrzymuję z każdym. A tak przy okazji mam na imię Eliza chodzę do college w NYC. Chodził też do niego Justin, tak Justin Bieber, chodziliśmy razem do klasy. Kiedy nie był aż tak sławny, było normalnie. Było super, każdy z każdym się dogadywał. Tyle tylko, że wszystko się zmieniło, od kiedy Justin zaczął swoją ‘karierę’ jego nauka w naszej szkole tak jakby się skończyła. Nauczyciele postanowi, że będzie on miał lekcje indywidualne, czyli w domu. Rodzice Justina byli zainteresowani propozycją więc się zgodzili. Mijają prawie 2 lata od kiedy Justin zaczął lekcje w domu. Nikt z nim nie ma kontaktu, po prostu jakbyśmy już nie istnieli. Większość dziewczyn z mojej klasy za nim szaleje, wypytują nauczycieli: ‘’Jak z nim? Czy wróci do nas?, Czy mówił coś o mnie? ‘’ I takie tam..różne. Ja nie przepadałam nigdy za nim, nawet teraz kiedy stał się sławniejszy, po prostu nigdy nie miałam czasu pogadać z nim tak na poważnie. Jedyną osobą z którą mogłam porozmawiać była Jade, można powiedzieć, że moja przyjaciółka. Też z początku szalała za Justinem ale po jakimś czasie to się zmieniło. Jade po prostu zaczęło się to nudzić , nadal go lubi ale nie szaleje za nim tak jak inni. Chyba jako jedyna z klasy widziała się z nim, jakieś 4 miesiące temu, kiedy poszła razem z kuzynkami na jego koncert w Berlinie. Nie rozmawiał z nią, bo w ogóle jej nie poznał, ale pokazywała wszystkim zdjęcia, które zrobiła. Nie powiem, ale spodobał mi się, znaczy z wyglądu. Pamiętam jak zawsze na lekcji próbował każdego rozśmieszyć, jednak większość chłopaków to kujony. Może znajdzie się 2 lub 3 takich z którymi da się porozmawiać, ale reszta to koszmar! 


                                BOHATEROWIE